Informacja

Historia powstania Doliny Krzemowej - i dlaczego nie powinniśmy próbować jej odtworzyć

Historia powstania Doliny Krzemowej - i dlaczego nie powinniśmy próbować jej odtworzyć


We are searching data for your request:

Forums and discussions:
Manuals and reference books:
Data from registers:
Wait the end of the search in all databases.
Upon completion, a link will appear to access the found materials.

W Kalifornii a 25 mil Wiele parków technologicznych, biur, a nawet garaży przydomowych z wyższej klasy średniej produkuje tyle samo, co całe uprzemysłowione kraje. Dolina Santa Clara, znana światu jako Dolina Krzemowa, jest synonimem bezprecedensowego tempa innowacji technologicznych, które dały początek nowoczesnej Erze Komputerowej i uczyniły Stany Zjednoczone najbogatszym krajem w historii ludzkości.

POWIĄZANE: NIKOLA TESLA DOSTARCZA BEZPŁATNE WI-FI DO DOLINY SILIKONOWEJ

Niezliczone miasta, regiony i narody na całym świecie od ponad pół wieku próbowały odtworzyć dynamikę gospodarczą Doliny Krzemowej, ale nie udało im się to, tworząc wokół regionu i zamieszkujących go firm aurę techno-utopii. Jednak rzeczywistość nie jest aż tak mistyczna. Historia Doliny nie jest trudna do naśladowania, a przepis na stworzenie kolejnej Doliny Krzemowej nie jest tak skomplikowany, jak wielu się wydaje; po prostu nie jest to coś, co ktoś przy zdrowych zmysłach chciałby powtórzyć.

Dolina Santa Clara na przełomie XIX i XX wieku

W 1900Gdybyś wiedział, gdzie jest dolina Santa Clara, prawdopodobnie albo tam mieszkałeś, albo naprawdę lubiłeś śliwki.

Biegnące na południowy wschód od miasta San Francisco i Zatoki San Francisco dolina przecina ścieżkę między podnóżem East Bay a górami Santa Cruz. Gleba w dolinie jest żyzna i żyzna, a na początku XX wiekmila za milą sadów owocowych wypełniało dolinę.

Podczas wizyty w dolinie Santa Clara w 1890, legendarny brytyjski marszałek polny - lub notoryczny, w zależności od perspektywy - lord Horatio Kitchener, zobaczył kilometry kwitnących drzew owocowych wypełniających dolinę i podobno ogłosił ją „doliną rozkoszy serca”, nazwą, która wydawała się być przeznaczona do niej na wieczność.

Pierwszorzędną uprawą w dolinie była francuska śliwka, która po wysuszeniu i przetworzeniu na suszoną śliwkę była eksportowana na cały świat. W pewnym momencie ten mały pas ziemi uprawnej 45 mil na południe od San Francisco produkowane 30% całej światowej podaży popularnych owoców. Wiśnie, gruszki i morele były również uprawami roślinnymi dla regionu, a przypływy i odpływy migrujących robotników rolnych oraz tradycyjne życie rolnicze były definiującą kulturę doliny.

Ale tak jak rolnicza obfitość doliny Santa Clara zdawała się definiować ją na zawsze, tak transformacja świata już się rozpoczęła. Plik Rewolucja przemysłowa z 19 wiek stworzył pokolenie niesamowicie bogatych potentatów biznesowych od Nowego Jorku po Kalifornię, a dolina Santa Clara była domem jednego z takich potentatów; Leland Stanford, który dorobił się fortuny na liniach kolejowych, które zaczęły przecinać kraj w drugiej połowie wieku.

Jedyny syn Stanforda, Leland Stanford Jr., został wysłany do Europy, aby otrzymać `` właściwą '' edukację i zaraził się tyfusem podczas pobytu za granicą, umierając w wieku 15. Zrozpaczony Stanford Sr. założył uniwersytet w 1891 na 8100 akrów posiadane ranczo w dolinie, położone w Palo Alto, ku pamięci syna. Sam Stanford Sr. zmarł dwa lata później.

Uniwersytet miał problemy finansowe po śmierci Stanforda, ale to nie potrwa długo. W 1909, Rektor Uniwersytetu Stanforda, David Starr Jordan, dokonał jednej z najbardziej znaczących inwestycji typu venture capital w historii Lee de Forrest$500 rozwijać jego tuba audionowa, który wzmacniał sygnały elektryczne w bezpowietrznej szklanej rurce.

Uznany za ojca elektroniki, DeForrest zapoczątkował elektroniczną rewolucję na początku 1900 swoimi lampami próżniowymi, zasilając wszystko, od radia po innowacyjne nowe maszyny biznesowe, takie jak maszyny dodające i elektroniczne rejestratory czasu. Firma, w której pracował DeForrest, Federal Telegraph Co., została założona w Palo Alto przez ludzi, którzy sami byli blisko związani z Uniwersytetem Stanforda.

Federal Telegraph Co. była wczesną zapowiedzią tego rodzaju inkubatorów technologicznych, które miały zdefiniować dolinę w nadchodzących dziesięcioleciach, gdy pracownicy Federal Telegraph Co. odeszli, aby założyć własne firmy w regionie. Jedna taka para pracowników, która opuściła Federal Telegraph Co., aby założyć firmę, która jako pierwsza wynalazła, opracowała i sprzedała głośnik, ostatecznie stając się gigantem elektroniki audio Magnavox.

Frederick Terman wraca do Stanford

Jednak jedną z najbardziej znaczących postaci w historii Doliny Krzemowej jest Frederick Terman, który przybył na Uniwersytet Stanforda w 1925 po ukończeniu doktoratu w elektrotechnice w Massachusetts Institute of Technology. Wrócił na Stanford - gdzie uzyskał tytuł licencjata - aby uczyć na zajęciach z inżynierii radiowej, ale później był mentorem, inspirował i inwestował w niektóre firmy założycielskie i osobowości Doliny Krzemowej.

Uważany przez wielu za ojca założyciela Doliny Krzemowej, Terman spędził następną dekadę po dołączeniu do wydziału, budując skromny program elektrotechniczny uniwersytetu na najwyższy poziom. Ta oddana praca stała się jednak frustrująca, gdy obserwował, jak uniwersytet produkuje wysoko wykształconych absolwentów, tylko po to, by zobaczyć, jak zdobywają stopnie naukowe i wyjeżdżają z miasta następnego dnia, aby pracować w firmach inżynieryjnych na wschodnim wybrzeżu.

Terman chciał, aby absolwenci Standford pozostali w dolinie i stworzyli lokalne firmy, które zbudują trwałą bazę przemysłową w regionie. W tym celu Terman wykorzystał swoje stanowisko, aby zachęcić absolwentów inżynierii ze Stanford do pozostania w Santa Clara Valley i rozpoczęcia własnej działalności gospodarczej, zamiast udawać się na wschód do pracy.

Pierwszą i najbardziej znaczącą firmą, która to zrobiła, była firma Hewlett Packard, założona przez absolwentów Uniwersytetu Stanforda William Hewlett i David Packard, który Terman zachęcał do współpracy. Skorzystali z jego rady i stali się pierwszym garażowym startupem w 1939 kiedy sformalizowali współpracę, produkując sprzęt do testów elektrycznych w wynajętym garażu z jednym samochodem w Palo Alto.

Wkrótce więcej absolwentów i wykładowców zaczęło słuchać Termana i założyło w okolicy własne firmy lotnicze i elektroniczne. Stworzyło to pierwszą sieć firm, które byłyby połączone wspólnym połączeniem ze Stanfordem - a czasem nawet ze sobą nawzajem - podczas gdy Terman kontynuował rozwój programu akademickiego, który dałby rosnącą pulę wysoko wykształconych pracowników, którzy byliby zatrudniani w kolei przez lokalne firmy założone przez absolwentów Stanforda.

W ten sposób Terman zaczął budować rurociąg, który dziś nadal dostarcza absolwentom Stanforda do największych firm z Doliny Krzemowej, takich jak Google i Facebook, rurociąg, który wielu uważa za źródło sukcesu Doliny Krzemowej. Samo to jednak nie wystarczyłoby do tak drastycznej przebudowy doliny w tak krótkim czasie. W tym celu wymagałoby to znacznie więcej niż ciężkiej pracy Termana i nawiązywania kontaktów.

Jak zwycięstwo w drugiej wojnie światowej przygotowało Dolinę Krzemową do startu

Jeszcze przed objęciem funkcji kanclerza Niemiec w 1933, Adolf Hitler planował wojnę. Kiedy miał władzę państwową i wojskową pod swoją kontrolą, niemieckie zbrojenie, które zostało zabronione przez traktat wersalski kończący pierwszą wojnę światową, stało się najwyższym priorytetem przemysłowym Niemiec.

Anglia i Francja, przeżywając traumę rzezi ponad miliona młodych mężczyzn w pierwszej wojnie światowej, nie były w stanie skutecznie stawić czoła coraz bardziej agresywnym posunięciom hitlerowskich Niemiec. Za późno rozpoznali, że zbliża się wojna, i zostali wciągnięci w wyścig o modernizację starzejącego się sprzętu i wzmocnienie obrony, która okaże się całkowicie niewystarczająca po inwazji Niemiec na Polskę 1 września 1939 r. Ta inwazja skłoniła Francję i Wielką Brytanię do wypowiedzenia wojny Niemcom na długo przed tym, zanim były gotowe do walki.

W okresie poprzedzającym wybuch wojny nazistowski terroryzm spowodował ucieczkę wielu naukowców, naukowców i artystów, wielu z nich trafiło do Stanów Zjednoczonych, co stanowi oszałamiającą ilość „drenażu mózgów”, z którym kontynent musi sobie poradzić. próbując odbudować po wojnie. Zarówno Albert Einstein, jak i John Von Neumann byli Europejczykami, którzy wyemigrowali do Stanów Zjednoczonych, gdy naziści doszli do władzy w 1930, podobnie jak wielu innych znanych naukowców. Wielu innych zginęło w czasie wojny, nie mogąc uciec.

Po drugiej stronie Atlantyku prezydent Franklin Roosevelt spędził większość 1930 przewożąc Stany Zjednoczone przez Wielka Depresja przez jego Nowa umowaprogramy. Zrobili wszystko, od zatrudniania bezrobotnych do wykonywania prawie każdej pracy, jaką można sobie wyobrazić, po wprowadzenie niektórych z najważniejszych zasad i przepisów regulujących postępowanie w sektorze bankowym i finansowym.

Mimo to 1930 były trudnym okresem dla wszystkich Amerykanów i chociaż najgorsza rzeź pierwszej wojny światowej oszczędziła USA, wciąż stracili więcej niż jedną 100 000 żołnierzy za około rok. Kiedy kryzys ogarnął ducha amerykańskiego obywatela, nikt w USA nie chciał walczyć w kolejnej europejskiej wojnie.

Nie jest więc zaskakujące, że w Kongresie podczas kryzysu panowały silne nastroje izolacjonistyczne, a oni uchwalili przepisy ograniczające sprzedaż materiałów wojskowych do Francji, Wielkiej Brytanii i Niemiec jeszcze przed wybuchem wojny. 1939nie chcąc dawać jednej lub drugiej stronie casus belli za wciągnięcie USA w konflikt. Kłaniając się antywojennym nastrojom, Kongres uniemożliwił także armii i marynarce Stanów Zjednoczonych skuteczne gromadzenie materiałów dla siebie. Dopiero 1939 że stało się niemal strategiczną pewnością, że Stany Zjednoczone będą musiały przystąpić do wojny.

America First Committee, z rzecznikiem amerykańskiego bohatera, Charlesem Lindberghiem, naciskał mocno, aby utrzymać Stany Zjednoczone z dala od wojny aż do końca, posuwając się nawet do obwiniania amerykańskich Żydów za popychanie USA do wojny podczas jego niesławnego Des Moines , Przemówienie w stanie Iowa 11 września 1941. Lindbergh był powszechnie potępiany za swoje antysemickie uwagi, ponieważ zdobył już reputację sympatyka nazistów, przyjmując medal od Hermanna Göringa, szefa sił powietrznych nazistowskich Niemiec, dla upamiętnienia przelotu Lindbergha przez Atlantyk.

Kongres przyznał prezydentowi Rooseveltowi upoważnienie do kierowania produkcją wojenną, a on naciskał na jak najszybsze zmobilizowanie przemysłu amerykańskiego do wojny.

Do zaprojektowania i zbudowania tysięcy radiotelefonów, zestawów słuchawkowych i systemów radarowych, a nie było aż tak wielu miejsc, do których można się zwrócić 1930 w stanie zaspokoić to zapotrzebowanie. Wraz z drugim najważniejszym ośrodkiem rozwoju i badań elektroniki w kraju, zlokalizowanym na Uniwersytecie Stanforda, na ten obszar napłynęły amerykańskie środki wojskowe.

Współpraca Doliny Krzemowej z armią amerykańską rozpoczęła się na dobre i nigdy się nie skończyła.

Po wciągnięciu USA do konfliktu w r 1941 po zbombardowaniu Pearl Harbor i wypowiedzeniu przez Hitlera wojny Stanom Zjednoczonym kilka dni później oraz wcześniejszych przygotowaniach wojska przerodziło się w potrzebę mobilizacji całego potencjału przemysłowego Stanów Zjednoczonych do pomocy w wysiłkach wojennych.

Dolina Santa Clara znajdowała się o rzut kamieniem od portu w San Francisco, co czyniło ją najłatwiejszym miejscem do pozyskiwania niezbędnego sprzętu elektronicznego, mikrofalowego i radarowego dla teatru na Pacyfiku, gdzie potęga amerykańskiej marynarki wojennej i samolotów była znacznie bardziej widoczna niż w Teatr europejski. Region był również siedzibą kilku dużych firm lotniczych, które tylko zwiększały jego znaczenie strategiczne.

Firmy z Doliny Krzemowej zrobiłyby to samo, wypuszczając radary, radio i inny powiązany sprzęt elektroniczny, a także samoloty - które rozwinęły i wzmocniły potencjał przemysłowy regionu w miarę postępu wojny - a także opracowały nowe wynalazki i innowacje w celu zaspokojenia określonych potrzeb sprowadzona przez wojnę.

Wojna pozostawiła po sobie niekończące się pole gruzów i śmierci, z wyjątkiem Stanów Zjednoczonych

Kiedy wojna wreszcie dobiegła końca Sierpień 1945, w górę od 80 milionów ludzie nie żyli, a uprzemysłowione morderstwo 6 milionów Żydów z rąk nazistów zasadniczo zmienił charakter Europy na zawsze. Po kampanii strategicznego bombardowania z powietrza obszarów przemysłowych w miastach kontrolowanych przez Niemców, a ostatecznie cywilnych skupisk ludności, wszelkie możliwości przemysłowe na kontynencie zostały prawie zniszczone.

Front wschodni przeszedł najstraszliwszą walkę w całej wojnie. Związek Radziecki właśnie osiągnął niewielkie pozory parytetu przemysłowego z ich zachodnimi rywalami Czerwiec 1941 kiedy naziści najechali Związek Radziecki, został zmuszony do przeniesienia sięsetki swoich fabryk z zachodniej części kraju, przed nazistami do lokalizacji dalej na wschodzie.

Kiedy wojna się skończyła, wokół było zauważalnie mniej obywateli radzieckich, którzy pomagali odbudować kraj i obsługiwać te fabryki, niż przed wybuchem wojny. Razem, 26 milionówobywateli Związku Radzieckiego, większość z nich to mężczyźni i kobiety w wieku produkcyjnym, zostali zabici pomiędzy 1941 i 1945, deficyt siły roboczej, którego Związek Radziecki nigdy nie przezwyciężył podczas zimnej wojny.

Stalin po wojnie przekształcił Europę Wschodnią w szereg sowieckich państw-klientów, które miały pełnić rolę bufora między Związkiem Radzieckim a Europą Zachodnią, z linią podziału przecinającą środek kontynentu. Po tym, jak Związek Radziecki zdetonował własną bombę atomową sierpień1949ideologiczną granicą między Niemcami stały się podzielone Niemcy dwa supermocarstwa uzbrojone w broń jądrową który przez chwilę nie pozwalał światu spać w nocy czterdzieści lat.

Japonia przeżyła intensywną amerykańską kampanię bombardowań ogniowych jej miast przemysłowych i centrów produkcyjnych w ostatnim roku wojny. Powyższa mapa, wyprodukowana przez armię amerykańską po wojnie, pokazuje, które japońskie miasta zbombardowały USA, jaki procent miasta został zniszczony po bombardowaniach oraz porównywalne miasto USA pod względem liczby ludności.

Trwa bombardowanie samego Tokio 10 marca 1945 r. szacuje się, że zabił 100 000 cywilów w jedną noc. W ciągu ostatnich lat ponad 70 miast zostało zbombardowanych napalmem i konwencjonalnymi materiałami wybuchowymi pięć miesięcy wojny, zabijając aż pół miliona ludzie. Do czasu bombardowania zakończone użyciem bomby atomowe w miastach Hiroszima i NagasakiStany Zjednoczone całkowicie zniszczyły prawie cały potencjał przemysłowy Japonii.

Dla Japonii odbudowa potencjału przemysłowego była znacznie trudniejszym zadaniem niż w Europie, gdzie potencjał przemysłowy był bardziej rozłożony, a bombardowania miast zdarzały się rzadziej niż w Japonii i nie były nawet zbliżone do skali ani dotkliwości, jak w przypadku długotrwałej kampanii, której doświadczyła Japonia .

Tymczasem w Ameryce ...

W Ameryce sytuacja była zupełnie inna. Atak na Pearl Harbor był największą szkodą, jaką każdy kombatant zdołał wyrządzić Stanom Zjednoczonym pod względem infrastruktury lub przemysłu - i wszystkie oprócz trzy z 16 statków że zatopili japońscy piloci Grudzień 1941 zostały odzyskane i naprawione [PDF]. Ani jeden budynek nie został zbombardowany po ataku na Pearl Harbor w całych Stanach Zjednoczonych, a tym bardziej w dolinie Santa Clara.

W międzyczasie gospodarka amerykańska przerwała lata wojny i stała się jedną z najbardziej niezwykłych form dobrobytu, jakie świat kiedykolwiek widział. Co ważniejsze, przynajmniej dla doliny Santa Clara, Stany Zjednoczone zainwestowały również znaczne środki w amerykańskich żołnierzy powracających z wojny GI Bill.

Program, w ramach którego żołnierze mogli uczęszczać do szkół wyższych i uniwersytetów przy wsparciu rządu Stanów Zjednoczonych, ustawa GI zapewniła masowy napływ nowych studentów do klas pierwszego roku w każdym college'u i uniwersytecie w kraju, wszyscy w wieku kilku lat i dojrzewali przez lata przez wojnę.

Stanford, w 1948, rozszerzył swoją klasę pierwszego roku dla 1948-49 roku szkolnego o ponad 1000 studentów, głównie za pośrednictwem ustawy GI. Duży napływ inwestycji rządowych na uniwersytet dzięki temu programowi pozwolił szkole na rozszerzenie swoich obiektów, a szkoła inżynierska, którą Terman zbudował w swoim czasie jako członek wydziału, była pełna obiecujących młodych studentów, którzy spędzili kilka lat kształtujących się, pracując ręcznie -w-rękawicy z wojskiem USA.

Po ukończeniu studiów - wraz z absolwentami inżynierii z całego kraju - utworzą korpus inżynierów, których świat prawdopodobnie nigdy wcześniej ani później nie widział.

Tymczasem Terman wrócił do Stanford w 1945 jako dziekan wydziału inżynierii, lata wojny spędził na Uniwersytecie Harvarda, pracując w Laboratorium Badań Radiowych z armią USA. Jego służba w czasie wojny jeszcze bardziej umocniła jego więzi z rządem i armią amerykańską, partnerstwo, które promowałby wśród swoich studentów i absolwentów przez resztę swojego życia.

Jako dziekan wydziału inżynierii w Stanford, a później rektor uniwersytetu, aż do przejścia na emeryturę w roku 1965Terman pomógł Stanfordowi, który stał się jedną z najważniejszych instytucji badawczych na świecie, jednocześnie wnosząc ostatni ważny wkład w transformację Doliny Santa Clara: Stanford Industrial Park.

Kiedy Leland Stanford zapisał swoje8100 akrów ranczo na uniwersytet nazwany imieniem jego syna, zastrzegł, że uniwersytet nigdy nie będzie mógł sprzedać żadnej z ziemi, którą mu dał. Za więcej niż 50 latznaczna część tej ziemi pozostała niezagospodarowana, co zmieniłoby Terman i szkołę 1951. Terman wziął 660 akrów działki tej ziemi i utworzyły Stanford Industrial Park, rozległą przestrzeń przeznaczoną na laboratoria badawcze, biura i zakłady produkcyjne, w których firmy mogą wynajmować długoterminowo i otwierać sklepy.

Dzięki łatwemu dostępowi do wiedzy fachowej, którą można skonsultować z wydziałami Uniwersytetu Stanforda, a także dostępnej podaży zdolnych, dobrze wykształconych absolwentów inżynierii, Stanford Industrial Park był zbyt dobrą okazją, aby przedsiębiorstwa mogły z niej zrezygnować. Począwszy od Hewlett-Packard i Varian Brothers, ta działka stała się epicentrum transformacji regionu. Ta transformacja wymagałaby jednak katalizatora i przybrałaby postać laureata Nagrody Nobla z naturalną zdolnością do niewłaściwego zarządzania niezwykłym talentem.

Shockley Semiconductors Laboratory i zdradziecka ósemka

Świat zmienił się na zawsze w 1947 roku, kiedy William Shockley i jego podwładni John Bardeen i Walter Brattain wynaleźli „tranzystor kontaktowy” w laboratorium AT&T Bell Laboratory w New Jersey. Chociaż pomysł był głównie Shockley'a, tak naprawdę nie był zaangażowany w faktyczne stworzenie urządzenia i nie został wymieniony w oryginalnym patencie złożonym przez Bardeen i Brattain, którzy odegrali kluczową rolę w budowie pierwszego działającego prototypu tranzystora. Ponieważ Shockley był Bardeenem i przełożonym Brattaina, Bell Labs nalegało, aby jemu również przypisywano.

Właściwie sam wpadł na ten pomysł, choć starał się go właściwie zrealizować, ale najwyraźniej był to niezmiernie urażony, co doprowadziło go do opracowania zupełnie innego tranzystora, `` tranzystora połączeniowego '', który działał lepiej niż Bardeen i Brattain zbudowali i zbudowali prototyp na własną rękę, aby odciąć Bardeen'a i Brattaina od ubiegania się o kredyt. To powinno dać ci wyobrażenie o tym, jakim szefem był Shockley. Czy to prawda, czy nie, w szczegółach, wydaje się być prawdą w duchu; Shockley był najwyraźniej piekłem do pracy.

Bardeen i Brattain i tak otrzymali uznanie, zdobywając Nagrodę Nobla w dziedzinie fizyki wraz z Shockleyem w 1956rok po tym, jak Shockley przeprowadził się do Mountain View w Kalifornii, aby się otworzyć Laboratorium Półprzewodników Shockley skomercjalizować swój wynalazek. Tam zatrudnił najlepszych talentów w okolicy do pomocy w produkcji tranzystorów w odpowiedzi na rosnące zapotrzebowanie na łatwe w użyciu, przenośne przełączniki elektroniczne. Wśród zatrudnionych byli Gordon Moore i Robert Noyce, dwa z najsłynniejszych z tego, co Shockley nazwał wkrótcezdradziecka ósemka.'

Wydaje się, że to drobna walka, ale była konsekwentna. German i krzem oba są materiałami półprzewodnikowymi, ale wielu młodych inżynierów Shockley uważało, że german był złym wyborem do użycia w tranzystorze, ponieważ zaczyna się rozpadać, gdy staje się więcej niż 180 stopni Fahrenheita, co nie jest aż tak gorące, jeśli chodzi o elektryczność. Chcieli, aby Shockley zamiast tego zaczął używać krzemu ze względu na jego wysoką tolerancję na ciepło, ale Shockley odmówił.

Dzięki wsparciu Fairchild Camera and Instrument z Long Island w stanie Nowy Jork, ośmiu inżynierów z laboratorium Shockley zrezygnował, w tym Gordon Moore i Robert Noyce, uformować Fairchild Semiconductor w 1957. Kierowany przez Noyce'a Fairchild ostatecznie stał się najważniejszą firmą w historii doliny Santa Clara po tym, jak Noyce niezależnie wynalazł układ scalony wraz z Jack Kilby z Texas Instrument w 1958.

Układ scalony jest najważniejszym wynalazkiem epoki komputerów. Pierwsza akwaforta tysiące, następnie setki tysięcy, następnie miliony, i w końcu miliardy tranzystorów na pojedynczym chipie krzemowym układ scalony zasila nowoczesny komputer, wytwarzając wiele biliony operacji przełączania na sekundę, które pozwalają komputerom na wykonywanie wszelkiego rodzaju niesamowitych wyczynów obliczeniowych.

Wynalezienie układu scalonego nie mogło nadejść w bardziej dogodnym momencie dla Fairchild Semiconductor 1958 oraz inne firmy lotnicze i elektroniczne na tym rosnącym odcinku doliny Santa Clara. Do tej pory rozeszły się wieści o Stanford Industrial Park i firmy z całego kraju otwierały biura operacyjne w dolinie Santa Clara, a te firmy lotnicze, w szczególności, wkrótce miały przyjąć nową ważną rolę, która byłaby katalizatorem dla obszar został ostatecznie przekształcony w nowoczesnego przemysłowego potwora, jakiego znamy dzisiaj.

Sputnik zmienia wszystko

W 1957, Związek Radziecki oszołomił świat, uruchamiając Sputnik-1 satelita na orbitę wokół Ziemi, pierwszy obiekt stworzony przez człowieka.

'Świrować' byłby prawdopodobnie najlepszym sposobem opisania reakcji rządu Stanów Zjednoczonych na to, że został całkowicie zaskoczony osiągnięciem Sowietów. Wszyscy wiedzieli, że zarówno Stany Zjednoczone, jak i Związek Radziecki miały nadzieję na umieszczenie satelity na orbicie do końca dekady, ale nikt nie spodziewał się, że Sowieci zrobią to pierwsi iz tak dużym satelitą.

W 187 funtów, Sputnik-1 ledwo zarejestrowałby się w manifeście ładunkowym Falcon Heavy SpaceX, a tym bardziej rakiety Saturn V, która wysłałaby astronautów Apollo 11 na Księżyc nieco ponad dekadę później, ale w 1957 wprowadzenie na orbitę czegoś tak ciężkiego jak Sputnik-1 było czymś, czego Stany Zjednoczone naprawdę nie miały pojęcia, jak to zrobić.

To, co Stany Zjednoczone planowały rozpocząć z Projektem Vanguard - nazwa jego wystrzelenia satelity - było tylko 3,5 funta. Kiedy próbowali przetestować pojazd startowy w Grudzień 1957 z satelitą awangardy na pokładzie, rakieta straciła odrzut kilka stóp nad platformą startową i spadła na ziemię, eksplodując w potężną kulę ognia przed zmontowaną prasą. Nazywali go na przemian „flopnik” i „kaputnik”, ten ostatni niewątpliwie na cześć wszystkich byłych nazistowskich naukowców zajmujących się rakietami, których rząd Stanów Zjednoczonych zatrudnił po wojnie do służby.

Do poczucia kryzysu dodawał fakt, że Sowieci z powodzeniem przetestowali międzykontynentalny pocisk balistyczny (ICBM) na kilka tygodni przed startem Sputnika-1 - również zbudowany przy pomocy stajni nazistowskich naukowców zajmujących się rakietami schwytanymi przez siły rosyjskie po wojnie. . Amerykańska opinia publiczna, jak również ich rząd, zaczęli panikować z powodu stopnia, w jakim znaleźli się w tyle za Związkiem Radzieckim, deficyt, który zaczął być nazywany „luką rakietową”.

Prezydent Eisenhower próbował uspokoić amerykańską opinię publiczną, że Sputnik-1 nie jest prawdziwym powodem do niepokoju, ale satelita przelatuje nad jego głowami 90 minut i widoczni na nocnym niebie, Amerykanie nie mogli uciec od lęku, że pokonuje ich Związek Radziecki. Każdy, kto to przeżył, może prawdopodobnie powiedzieć, gdzie byli, kiedy po raz pierwszy usłyszeli wiadomości; to był taki szok dla amerykańskiej psychiki.

Ówczesny przywódca większości w Senacie Lyndon B. JohnsonDemokrata z Teksasu organizował grilla, kiedy usłyszał w radiu zapowiedź premiery Sputnika. Tego wieczoru odprowadził swoich gości nad rzekę obok swojego teksańskiego rancza i wracał do Sputnika. Powiedział o tamtej nocy: „Teraz, w jakiś nowy sposób, niebo wydawało się prawie obce. Pamiętam też głęboki wstrząs, gdy zdałem sobie sprawę, że inny naród może osiągnąć przewagę technologiczną nad naszym wielkim krajem”.

Naród zwrócił swój zbiorowy gniew na Eisenhowera, naczelnego dowódcę aliantów II wojny światowej, którego do tej pory znali tylko jako bohatera wojennego, który pokonał Hitlera. Teraz był zgryźliwym starym głupcem grającym w golfa, podczas gdy Sowieci przejmowali jego wartę. Gubernator stanu Michigan, G. Mennen Williams - uczciwie demokrata, Eisenhower był republikaninem - napisał wiersz podsumowujący nastroje narodu:

Och, mały Sputnik, lecący wysoko
Z sygnałem wyprodukowanym w Moskwie,
Mówisz światu, że to niebo Commie
a wujek Sam śpi.

Mówisz dalejfairway i na nierównym terenie
Kreml wie wszystko,
Mamy nadzieję, że nasz golfista wie wystarczająco dużo
Aby dostać się na piłkę.

Narodziny amerykańskiego kompleksu wojskowo-przemysłowego

To zajmie trochę czasu, zanim USA dogonią Sowietów, aw tym czasie Związek Radziecki wystrzeliłby kolejnego satelitę, Sputnik-2, w Listopad 1957. Tym razem na pokładzie był pasażer, pies o imieniu Laika, który stał się pierwszą żywą istotą, która kiedykolwiek dotarła w kosmos. Zmarła kilka godzin po locie, ale Amerykanie o tym nie wiedzieli. Wiedzieli tylko, że oceany, które chroniły Stany Zjednoczone przed brutalnym zniszczeniem dokonanym podczas dwóch wojen światowych, nie mogą już ich chronić.

Związek Radziecki miał leżeć w gruzach po wojnie - mieli swój własny powojenny boom [PDF] - i Rosjanie nie wydawali się możliwe, by tak szybko się odbudowali, by mogli strzelać tuż obok Amerykanów i przejąć technologiczną przewagę - mogliby, ale nie wytrzymaliby tego zbyt długo.

Amerykanie nie mogli się o tym dowiedzieć ani że radzieckie wysiłki mające na celu utrzymanie pozoru parytetu ze Stanami Zjednoczonymi ostatecznie doprowadzą do bankructwa Związku Radzieckiego 34 lata po Sputniku. Wiedzieli tylko, że jest tam Sputnik, mrugający nad głowami na nocnym niebie i nadający do radia jakiś dziwny komunistyczny kod Morse'a.

Wydawało się, że mobilizacja jest potrzebna, tak jak po Pearl Harbor.

W odpowiedzi Eisenhower i Kongres skierowali zwiększone fundusze na amerykański program kosmiczny i rozwój rakiet, wpłacając pieniądze na to, co Eisenhower nazwałby kompleksem wojskowo-przemysłowym. Program kosmiczny ugrzązł w konkurencyjnych agencjach i brakowało koncentracji, więc Kongres zezwolił na utworzenie Narodowa Agencja Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej (NASA) w 1958, razem z Agencja Zaawansowanych Projektów Badawczych (DARPA) - później na froncie pojawiło się słowo „Obrona”, co miało sfinansować badania nad nowymi i niesprawdzonymi technologiami.

W Kongresie nikt by nie uwierzył 1941 że wszyscy fizycy na uniwersytetach, z ich niezrozumiałymi teoriami na temat struktur atomowych - czy cokolwiek to było, o czym mówili - w końcu trzymaliby klucz do przetrwania narodu. Ale właśnie tam się znaleźli 1945, i w 1958 zamierzali zwrócić się do naukowców i inżynierów, aby powtórzyli to wszystko. Tylko tym razem okoliczności byłyby znacznie inne niż w Lata czterdzieste.

Przez 1958armia Stanów Zjednoczonych była w istocie armią „wolnego świata”. Francja, Wielka Brytania i Niemcy Zachodnie, wraz z resztą NATO, wniosły ułamek funduszy w realnych dolarach tego, co wydawały Stany Zjednoczone. Było to w dużej mierze z konieczności, oczywiście, żaden z tych krajów nie był w stanie odbudować swoich sił zbrojnych do dawnej siły, ale z czasem będzie to miało konsekwencje.

Niektórzy uważali również, że leży w interesie pokoju, przynajmniej jeśli chodzi o ówczesne myślenie w Stanach Zjednoczonych, że dawne strony wojujące - zwłaszcza Niemcy -nie zbudować swoje siły zbrojne poza to, co było konieczne do natychmiastowej samoobrony.

Francja i Wielka Brytania, które po wojnie nadal miały kolonialne posiadłości, utrzymywały silniejszą armię, która była mniej więcej kolonialną siłą pacyfikacyjną, i oboje ponieśli klęskę, ujawniając, jak osłabione stały się po wojnie Francja i Wielka Brytania. Ruchy niepodległościowe rozwinęły się w koloniach obu imperiów, a większość z nich osiągnęła niepodległość pod koniec lat 60.

Stany Zjednoczone zakazały jakiegokolwiek ponownego uzbrojenia wojskowego w konstytucji, którą napisały dla Japonii po wojnie - choć interpretowano ją jako dopuszczającą formę Gwardii Narodowej zwaną Siłami Samoobrony. I chociaż nie obyło się bez oporu i kontrowersji, jako jedyny naród, który padł ofiarą ataku broni nuklearnej, w kraju zapanował żarliwy pacyfizm. Tutaj także Stany Zjednoczone zapewniłyby Japonii i innym krajom w Azji, takim jak Korea Południowa, gwarancje bezpieczeństwa przed atakiem.

Świat, co zrozumiałe, miał dość wojny, a większość narodów była gotowa pójść w ślady Stanów Zjednoczonych, jeśli chodzi o sprawy wojskowe, a Stany Zjednoczone wydawały się bardziej niż chętne do wzięcia na siebie ciężaru konfrontacji ze Związkiem Radzieckim - lub w przypadku Japonii z komunistycznymi Chinami a następnie Korea Północna - militarnie, gdyby kiedykolwiek do tego doszło.

W wyniku tej globalnej dynamiki armia amerykańska nigdy tak naprawdę nie zdemobilizowała tak, jak reszta świata - oczywiście poza Związkiem Radzieckim. Z nowym wrogiem na horyzoncie, Departament Wojny został przeorganizowany w Departament Obrony w r 1947 a amerykańska infrastruktura wojskowa nie została zdemontowana i zniszczona przez mole aż do następnej wojny, tak jak to było po I wojnie światowej.

Zamiast tego, podczas gdy jego finansowanie spada w porównaniu z szczytowymi poziomami wojennymi przez kilka lat później 1945, początek zimnej wojny na poważnie z Radziecka inwazja na Czechosłowację w 1948 zobaczył, że fundusze zaczęły rosnąć z powrotem do szczytu, jaki odnotował podczas wojny.

Ponieważ rząd USA przyjął politykę powstrzymywania Związku Radzieckiego i komunizmu na całym świecie, USA zaangażowałyby się w konflikty na stosunkowo mniejszą skalę, począwszy od 1950 z wojną koreańską. Odtąd budżet wojskowy byłby kilkakrotnie większy niż podczas demobilizacji 1946 do 1948 i tylko stamtąd będzie rosnąć.

Inna ważna różnica między 1941 i 1958 to eksplozja amerykańskiego PKB po wojnie. W 1940Stany Zjednoczone wciąż były w kryzysie, ale weszły 1958mieli do dyspozycji więcej pieniędzy, niż kraj kiedykolwiek myślał, że to możliwe i większość z nich przeznaczała na wojsko - co nadal robi do dziś - i nikt w tym czasie nie zadawał wielu poważnych pytań o to, gdzie wojsko wydaje pieniądze .

Oficjalna odpowiedź USA na Sputnik: Dolina Krzemowa

Taki był amerykański klimat polityczny, kiedy pojawił się Sputnik-1 1957, więc kiedy rząd Stanów Zjednoczonych przyjął oficjalną politykę, aby nigdy więcej nie dać się złapać technologicznie Związkowi Radzieckiemu, miał zarówno wolę, jak i obfitość zasobów, aby upewnić się, że nigdy nie zostaną. Widzieli 1958 jak ważna była technologia w obronie i jak wygrała wojnę aliantów. They also knew that you couldn't predict which discoveries would end up being game-changers, so they would invest in all of them without prejudicing the expected outcome.

As far as research and development went, out in the growing boomtowns of Palo Alto, Mountain View, Sunnydale, and Cupertino there was always funding for new projects available from DARPA, NASA, or some other division of the Defense Department and the Santa Clara Valley tech companies took full advantage.

The money would be there for anyone to develop a good idea as well as a bad one. With the national mood in a state of near hysteria in the years following Sputnik, Congress', as well as Presidents Eisenhower, Kennedy, Johnson, and Nixon's, only answer to Sputnik and the 'missile gap' was to throw money at anything that looked like it could be promising technology that could give the US a leg up on the Soviets.

This was instrumental in helping foster a culture of risk-taking and innovation in Santa Clara that the more established and conservative technology and aerospace firms in the eastern US could not replicate and, just as importantly, in a way that private investors would never have tolerated.

Most important of all, these same government agencies would have demands for technology that consumers could never produce. Tech companies rightly fixate on user needs and user experiences and stories, but only the US military could have a product requirement be something like landing a human being on the moon and returning them safely. This is where Europe's diminished military capacity after the war left them without a similar engine for technological innovation that only the US and the Soviet Union could produce.

Britain, for instance, had built a digital computer before the end of the war, as early as 1943. They had one of the most, if not the most, brilliant computer scientists in history in the man of Alan Turing, who quite literally developed the theoretical foundation for modern computing as a Graduate student in 1936, and used those insights to break almost mathematically-unbreakable encryption on Nazi communications during the war.

Ale Colossus never became a household name the way ENIAC i UNIVAC did for two reasons. First, the British government kept it a well-hidden secret until the 1970s, but second and, more importantly, they didn't have the resources to invest heavily in the development of computer technology and neither did British businesses. And the British were in much better shape than France, Germany, or Japan.

Britain would continue to have a role to play in the development of computer technology, but it is around this time, the Lata 60, when the US simply pulls away from everyone else and never looks back as DARPA started funding as much as 70% of all the research on computer technology in the early Lata 60.

For example, DARPA set the challenge for researchers in the Lata 60 to develop a network of computer systems that could be protected from Soviet attack so that if Soviet missiles destroyed one university research center, their work could be protected. That led researchers to create ARPAnet, which became the Internet we know today. The ARPAbet, a serious of symbols representing the sounds of the spoken English language, was developed with funding from DARPA stating in 1971 and served as the bedrock research that produced modern voice recognition and synthesis like Siri or Google's text-to-speech API. There are literally hundreds of programs like these that DARPA has funded.

Meanwhile, the Department of Defense was greatly expanding the Minuteman missile project and needed integrated circuits to build the guidance systems; lots of them.

"Santa Clara County," writes Thomas Heinrich, assistant professor of business and industrial history at Baruch College in New York, "produced all of the United States Navy's intercontinental ballistic missiles, the bulk of its reconnaissance satellites and tracking systems, and a wide range of microelectronics that became integral components of high-tech weapons and weapon systems."

“The Minuteman program was a godsend for us,” said Charlie Sporck of Fairchild Semiconductor. “The military was willing to pay high prices for performance. How does the small company compete against the giant [Texas Instruments] or Motorola? It has to have something unique. And then it has to have an outlet. Certainly, the military market was very important for us.”

Autonetics, a division of North American Aviation, had won the contracts for the new Minuteman II guidance computers, and they went all-in on integrated circuits over discrete circuits, which had been used exclusively in the Minuteman I guidance system. The Minuteman II used about2000 integrated circuits and about 4000 discrete circuits in their new guidance computer for the missile, producing performance comparisons between the two missile generations to promote their design to the military.

Kilby, who worked at Texas Instruments at the time—which was one of the top three suppliers of integrated circuits for the Minuteman project—said: "In the Lata 60 these comparisons seemed very dramatic, and probably did more than anything else to establish the acceptability of integrated circuits to the military."

As the Cold War tensions rose in the Lata 60, production of the Minuteman II missiles ramped up considerably, with six to seven missiles being built every week in 1964. At that rate, the top three semiconductor suppliers for the program—Texas Instruments, Westinghouse, and RCA—alone needed to produce over 4000 integrated circuits co tydzień to keep up with the demand.

And then there was NASA to consider. While not part of the military officially, they relied heavily on the same military contractors to supply the necessary electronics for the space program, but especially for Apollo. Fairchild Semiconductor, which was not as keen on military contracts as many other companies were—though they still took them—had no hesitation when it came to NASA and the Apollo program.

W 1962, NASA announced that the Apollo program's guidance computers would use integrated circuits based on a design by Fairchild, and Fairchild would be the main supplier for these chips, with Texas Instruments and Philco-Ford as secondary production suppliers. Each Apollo guidance computer would use about 5000 integrated circuits, with about 75 computers were built over the next 13 years i o 25 of these actually flying on missions.

Those weren't the only systems from NASA that required integrated circuits though. By the middle of the 1960s, NASA was buying60% of all the integrated circuits made in the country. Fairchild sold NASA 100,000 integrated circuits just for the Apollo program in 1964 alone.

This ferocious demand for integrated circuits in the Lata 60 provided both the pressure necessary to ramp up mass-production of the expensive devices and also the revenue needed to build up the capacity to actually meet these production targets.

According to Paul Cerruzi, curator of Aerospace Electronics and Computing at the Smithsonian Institution, over the course of the Apollo contract "from the initial purchase of prototype chips to their installation in production models of the Apollo computer, the price dropped from $1,000 a chip to between $20 i $30. The Apollo contract, like the earlier one for Minuteman, gave semiconductor companies a market for integrated circuits, which in turn they could now sell to a civilian market."

That enormous infusion of money overwhelmingly benefitted the companies in the Santa Clara Valley. Przez 1961, the Pacific region overall led the country in military prime contract awards, receiving27.5% of all Defense Department contracts. W 1963, nearly the entire market for integrated circuits was filling these military- and space-related contracts, as was about 95% of the market in 1964. During the entire Lata 60, California brought in a piąty of all defense-related prime contracts that paid $10,000 or more, and almost half (44%) of all NASA subcontract awards ended up going to California-based companies.

By the end of the decade, Americans had walked on the moon thanks to the efforts of the companies in the Santa Clara Valley and their efforts had transformed the entire region. Stanford and UC-Berkeley expanded their Master's and Ph.D. programs to help supply the trained workers needed by the industry and business was so good that companies were able to start investing in new ventures themselves.

Easy money, win or lose, is what made Silicon Valley

Ultimately, this environment, free from the business consequences of failure, produced a distinct culture for the people who worked at these companies or studied engineering at Stanford or the nearby University of California at Berkeley. It trained an entire generation of industry leaders in the Santa Clara Valley to be a different kind of leader and to approach problems much differently than more conservative firms might have done.

Companies on the east coast, like Digital Electronic Corp, IBM, and others, had more established traditions that they were able to maintain no matter how much money the military or NASA threw at them. The companies that filled the Santa Clara Valley, however, were newer and came to define themselves by the lessons they learned in the 10 to 15 years after Sputnik.

Theirs was a culture of personal networks built out of a decade of collaboration mixed with the competition, wrapped up in the ability to hop from company to company without penalty—unlike states like Massachusetts, with its tech-heavy Route 128 corridor, California bans non-compete clauses in contracts. Most importantly of all, they possessed the learned state of mind that failure is just another step towards success, rather than the end of one's efforts.

The changes in the Santa Clara Valley in the Lata 60 were visible even if you weren't paying attention. Przez 1960, the farm section of the local daily paper, the Wiadomości z San Jose Mercury, had been reduced to a one- to two-page update in the Sunday paper, and the focus of the paper had decidedly shifted towards covering the latest developments in the growing tech industry.

W 1960, the paper reported that Stanford University was constructing a two-mile-long linear accelerator at the cost of $125 million—funded by the US Atomic Energy Commission, the forerunner to the US Department of Energy—and that the construction ensured that Stanford would have the largest density of nuclear research facilities on the planet.

They reported in1963 how Stanford Industrial Park had grown to include 40 companies zatrudniający 11,500 people, with half of those companies being in electronics. Headlines in the paper, which a decade earlier might have been talking about crop yields and plum prices now had headlines like, "Tiny gadget helps woman‘s heartbeat after coronary," "Superheat reactor powers generator," and "San Jose engineers expand."

W 1968, Robert Noyce and Gordon Moore would leave Fairchild Semiconductor to co-found Intel, and three years later, Intel would market the world's first microprocessor, the Intel 4004. While the term integrated circuit refers to all kinds of components, from memory circuits to input-output controllers to logic units, the microprocessor is different in that it incorporates different integrated circuits to create the central processing unit of the modern computer.

The microprocessor was able to do the work of an entire computer system, so that in 1975, an Apollo astronaut on the final Apollo mission would have in his pocket a calculator, the HP-65, with more raw processing power than the computer that was piloting his spacecraft. The radical pace of this change, driven by Moore's Law—the exponential rate of growth in processing power due to the compounding miniaturization of the silicon transistor—would govern the explosive increase in computing power of the microprocessor for the next 30 years.

The Santa Clara Valley was at the center of all of this. Na styczeń11, 1971, the name that would forever define this stretch of the United States officially entered the lexicon with journalist Don Hoefler's article in the local trade newspaper, Electronic News, entitled "Silicon Valley, USA."

Pete Carey, a business and technology reporter for the Wiadomości z San Jose Mercury, wrote of the name: "At first it was a rather self-conscious term, requiring a lot of hubris to repeat with any conviction. But the phenomenal growth in size and importance of the area has made the term recognizable nearly everywhere. Outside northern California, a relative handful of people have heard of Palo Alto, Mountain View, Sunnyvale, Cupertino, and San Jose, but the world knows where to find Silicon Valley."

This transformation of computers from a strictly military technology into an industrial and commercial one began in earnest starting in the 1970s as the cost of the integrated circuit—and by extension, the new microprocessors—was now at a place where non-military applications of these technologies could be affordable. As the rate of spending on NASA and the military would begin to slow in the 1970s, the companies that made up Silicon Valley were now well-established and mature firms.

Over time, they were able to find industrial and commercial applications for this new technology to replace the military contracts that enabled the technology to reach maturity. Through the 1970s, a new generation of industry leaders, like Bill Gates and Steve Jobs, began coming up through the pipeline and they would have two generations of business and technology leadership who were able to mentor them.

The drastic reduction in costs of microelectronics over the preceding decade also enabled this generation to build for the consumer computer electronics market—with the Apple II computer, for instance—without needing the kinds of capital investment that the previous generation required. What's more, this meant that Silicon Valley companies and the very wealthy residents of the valley themselves were able to become the primary investors of these new ventures.

Pod koniec 1970s, Silicon Valley was no longer the company town of NASA and the US military that it had been. The technologies that they were able to refine and perfect in the Lata 60 with US government funding were successfully commercialized into industrial, commercial, and consumer products over the next couple of decades, leading to the world we live in today. And, given the prosperity of the region and the national gains that Silicon Valley's technology has provided, it's no surprise then that people want to recreate the place in their own city, state, or even nation. Everyone, it seems, now wants to have their own Silicon Valley.

Forget a new Silicon Valley; we're still debating whether the first was a good idea

Wanting to recreate Silicon Valley is tempting, but this ignores what Silicon Valley is: a unique product of a unique time in human history, one that no one can or should want to repeat if they have any humanity. To recreate Silicon Valley, you would need to have another global upheaval like the one that followed the Second World War. While climate change could present that kind of opportunity, that should give you an idea of the enormous pressures required and the hardships involved.

Given those kinds of pressures though, producing another Silicon Valley wouldn't be hard; it would just, ultimately, be the product of intense fear and anxiety, a destroyed world, and built from the wealth of your country shoveled into a single industry at the expense of almost everything else. That's assuming your's is the country with the resources to invest after all is said and done. Global calamities are unpredictable things and we all exist behind the veil of ignorance when it comes to the future.

Moreover, like the original, those in this new Silicon Valley might well forget the circumstances that put them in their position at the top of the world's technological hierarchy in the first place. Extreme concentrations of wealth will inevitably create various social tensions. Issues like basic regulations that may seem like they were settled long ago can become major controversies.

A Silicon Valley company may be willing to invest in a startup or fund a coding boot camp, but it may be increasingly resistant to paying taxes that would fund public education. Some of the most vocal residents of the original Silicon Valley remain convinced that the government is and always has been an obstacle to their success, not the prime mover of it and they acton that beliefto the detrimentof the social fabric.

In the end, you might end up with a perverse form of the 'resource curse' on your hands; where the immediate concentration of so much wealth does not enrich your society as expected but instead leads to heightened wealth and income inequality, social unrest, corruption, and democratic backsliding that is often seen in the developing world.

The countries that recovered from World War II, but missed out on their own Silicon Valley, were able to instead invest in universal healthcare programs, education, and more generous social benefits as a result. These countries consistently rate higher on the global happiness index than the United States, so, all things considered, having a Silicon Valley doesn't appear to add much to our quality of life. Quite the opposite even since not a week seems to go by without some new study coming out that suggests that these new technologies may be increasingly incompatible with our basic human needs so that even those closely connectedto Silicon Valleyhave started to fearwhat they've created.

While producing a new Silicon Valley might sound like winning the lottery, it's a trade-off and it always has been, we're justonly now startingto realizethe consequences. In the end, these may balance or tilt toward the beneficial, but we aren't there yet so we don't know whether Silicon Valley will ultimately be judged as a blessing or a scourge. We should probably figure that out before we go off trying to reproduce it somewhere else.


Obejrzyj wideo: Bartłomiej Gola - Jak działają firmy w Dolinie Krzemowej (Może 2022).