Ciekawy

Czy AI-Art wyprze ludzi jako artyści przyszłości?

Czy AI-Art wyprze ludzi jako artyści przyszłości?

Sztuczna inteligencja szybko się rozwija na całym świecie. Jest całkiem prawdopodobne, że jego powstanie doprowadzi do tego rodzaju zmian tektonicznych w wielu zawodach, które były widoczne podczas twórczego zniszczenia rewolucji przemysłowej.

Ale czy święta sfera sztuki, od dawna zazdrośnie strzeżona przez ludzkich artystów, może być teraz zagrożona? Czy artyści powinni martwić się rosnącą falą sztuki AI?

Co to jest „sztuka stworzona przez sztuczną inteligencję”?

Sztuka stworzona przez sztuczną inteligencję, jak sugeruje nazwa, ma miejsce, gdy obrazy pozornie przypominają dzieła stworzone przez człowieka, które są generowane prawie w całości algorytmicznie. Chociaż brzmi to trochę nieprawdopodobnie, tutaj jest przykład.

Straszne, prawda? I został stworzony raczej przez stosy kodu niż ludzki umysł.

Powyższy „obraz”, „Portret Edmonda de Belamy”, trafił do wiadomości w 2018 roku, kiedy Christie's ogłosił zamiar sprzedaży przedmiotu na aukcji.

Niewiarygodne, ale przebił się przez swoje szacunki i ostatecznie sprzedany za łzawienie oczu $432,500.

Została „stworzona” przez generatywną sieć kontradyktoryjną (dwa konkurujące algorytmy, które są pozostawione samym sobie w walce bez sumy). AI została opracowana przez paryski kolektyw artystyczny Obvious.

W rezultacie powstał portret raczej rozmytej postaci, który został później wydrukowany na płótnie i umieszczony w pozłacanej drewnianej ramie. Wykorzystano sztuczną inteligencję „twórcy” 15,000 istniejące portrety stworzone przez człowieka jako materiał odniesienia z różnych okresów historii sztuki.

Co ciekawe, praca SI znacznie różni się od tego, czego przywykliśmy oczekiwać od artystów zajmujących się mięsem i kością. Na przykład twarz fotografowanej osoby jest słabo zdefiniowana, jest wyrównana od środka, a duże części obszaru roboczego są puste.

AI podpisała nawet utwór dość ezoteryczną formułą jako podpis. Ten pragnący być Rembrandt najwyraźniej wybrał dla siebie „imię”.

AI-Art jest wciąż w powijakach

AI-art po raz pierwszy zwrócił uwagę opinii publicznej w 2015 roku wraz z zapowiedzią oprogramowania Google do wyszukiwania wzorców o nazwie DeepDream. To program komputerowego widzenia stworzony przez inżyniera Google Alexandra Mordvintseva.

DeepDream wykorzystuje konwolucyjną sieć neuronową, która identyfikuje wzorce w obrazach za pomocą algorytmicznej syntetycznej pareidolia. Jest to zjawisko psychologiczne, w którym umysł reaguje na bodźce w postaci obrazu lub dźwięku.

Ludzie są bardzo zestrojeni ze swoim otoczeniem, dzięki czemu są w stanie rozpoznać lub dostrzec w sobie jakąś formę wzoru - kiedy tak naprawdę go nie ma. Typowe przykłady obejmują widzenie zwierząt lub innych obiektów w formacjach chmur (lub cokolwiek tak naprawdę) lub słyszenie ukrytej wiadomości w utworze muzycznym odtwarzanym w odwrotnej kolejności.

Oto doskonały przykład, czy widzisz słonia w poniższej formacji skalnej?

Symulując to w kodzie, DeepDream firmy Google może być rzeczywiście bardzo potężnym elementem programowania. Cóż, może.

W 2014 r. Coś, co nazywało się Generative Adversarial Network (GAN), wkroczyło do walki po tym, jak w 2014 r. Ian Goodfellow napisał artykuł. Teoretyzował, że będą one następnym krokiem w ewolucji sieci neuronowych.

Na wypadek, gdybyś nie był tego świadomy, GAN to głębokie architektury sieci neuronowych, które składają się z dwóch sieci. Każdy walczy z nimi w dosłownym i symbolicznym przeciągnięciu liny.

W przypadku wspomnianego wcześniej „Portretu Edmonda de Belamy”, stojący za nim człowiek użył dwóch konkurujących ze sobą sieci zwanych „Generatorem” i „Dyskryminatorem. Pierwsza, jak sama nazwa wskazuje, stworzyła nowy obraz z dostarczonych do niego informacji .

Ten ostatni następnie próbował znaleźć różnice między obrazami stworzonymi przez człowieka a obrazami generowanymi przez „Generator”. Celem było, aby „Generator” oszukał „Dyskryminatora”, tak aby myślał, że jego wizerunek jest prawdziwy, a nie syntetyczny.

Ich potencjał jest rzeczywiście ogromny. Dzieje się tak, ponieważ są w stanie uczyć się i naśladować dowolną dystrybucję danych - mogą się uczyć!

A ich wyniki mówią same za siebie. Po zastosowaniu do tworzenia grafiki GAN można w rzeczywistości „wytrenować” do tworzenia zupełnie nowych i często dramatycznych obrazów.

Jest to wyraźne przeciwieństwo raczej nijakich kreacji oferowanych przez DeepDream.

Czy to koniec sztuki stworzonej przez człowieka?

AI-art naprawdę wywołał poruszenie w świecie sztuki, a niewielu obawia się o jej przyszłość. Działalność organizacji takich jak Obvious stworzyła nawet nazwę dla tego nowego gatunku, „Gan-ism”.

Ale wielu innych artystów nie wydaje się być w najmniejszym stopniu przesuwane. Wielu artystów wykorzystujących sztuczną inteligencję, jak Mario Klingemann, uważa, że ​​to nic innego jak „burza w filiżance”.

„Tworzą natychmiastową satysfakcję, nawet jeśli nie masz głębszej wiedzy o tym, jak działają i jak nimi sterować, obecnie przyciągają szarlatanów i poszukiwaczy uwagi, którzy płyną na tej fali nowości” - mówi Klingemann.

Chociaż on i inni doceniają, że te modele mogą tworzyć obrazy, które wyglądają świeżo i są charakterystyczne dla nowego gatunku, są niczym innym jak nową formą narzędzia artystycznego.

W końcu wszystkie dotychczas stworzone obrazy w rzeczywistości zawierały niemały wkład człowieka. AI nie tworzą spontanicznie tych elementów całkowicie pod własnym kierunkiem.

„Praca nie jest interesująca ani oryginalna” - mówi Robbie Barrat, młody artysta, który pracuje dla AI w związku z ostatnią pracą Obvious.

„Próbują sprawić, by brzmiało to tak, jakby„ wymyślili ”lub„ napisali ”algorytm, który wyprodukował te prace” - kontynuował. W rzeczywistości, wyjaśnia Robbie, wykorzystali formę istniejącego wcześniej modelu, który generuje wyjścia o niskiej rozdzielczości, ulepszone przed wydaniem.

„Ludzie pracują z takimi sieciami GAN o niskiej rozdzielczości od 2015 roku” - mówi Barrat.

Kto, jeśli ktokolwiek, powinien otrzymywać zapłatę za sprzedaż grafiki wygenerowanej przez AI?

Obecnie szczera odpowiedź brzmi: to zależy. Wszystko sprowadza się do tego, kto ostatecznie zostanie uznany za właściciela praw autorskich zgodnie z prawem danego kraju.

Być może dobrze pamiętasz słynne „selfie” wykonane przez indonezyjską małpę „Naruto” kilka lat temu. Do zdarzenia doszło, gdy jeden z brytyjskich fotografów przyrody, David Slater, zostawił aparat na kilka chwil bez opieki i znalazł go zabawny naczelny.

Slater następnie opublikował zdjęcia i, co nie jest zaskoczeniem, stały się wirusowe. Jednak The People for the Ethical Treatment of Animals (PETA) zdecydowali się pozwać go za „naruszenie praw autorskich” w imieniu „Naruto”.

Chociaż ustalono wstępne rozliczenie w wysokości 25% dochodów Slatera z autoportretów, na szczęście ostatecznie zwyciężył zdrowy rozsądek. W odwołaniu sprawa została oddalona na tej podstawie, że prawa autorskie przysługują tylko ludziom, a nie zwierzętom.

Ale czy to samo można powiedzieć o sztucznej inteligencji? Mówiąc logicznie tak, ale co z artystami sztucznej inteligencji, w końcu nie są to prace czysto programowe - zwykle mają wkład ludzki.

Czy współtwórcy nie powinni być właścicielami praw autorskich, jeśli ich „współpracownik” AI automatycznie nie kwalifikuje się do roszczeń?

Wydaje się, że Urząd Patentowy USA wyprzedza grę w tym względzie.

Stwierdza, że ​​„odmówi rejestracji roszczenia, jeśli stwierdzi, że to człowiek nie stworzył dzieła”. Ale stwierdza również, że wyklucza prace „wyprodukowane przez maszynę lub zwykły proces mechaniczny, który działa losowo lub automatycznie bez żadnego twórczego wkładu lub interwencji ze strony ludzkiego autora”.

Sprawa odrzucona, prawa autorskie należą do artysty-człowieka.

Ale poczekaj. Na przykładzie „Naruto”, ponieważ nikt nie może rościć sobie praw do jego dzieł, muszą one znajdować się w domenie publicznej. Ale istnieją dalsze argumenty, że każda sztuka stworzona przez zwierzęta, które akurat mieszkają w rezerwatach państwowych lub na prywatnej własności, jest automatycznie własnością tego, kto jest właścicielem ziemi.

W praktyce jest to podobne do umów o pracę najemnych w Stanach Zjednoczonych. W takich przypadkach autor zrzeka się praw autorskich do swojego dzieła swojemu pracodawcy.

Wszelkie prawa autorskie do sztuki sztucznej inteligencji mogłyby teoretycznie zostać zgłoszone w podobny sposób przez twórców i / lub użytkowników sztucznej inteligencji, a tym samym usunąć je z domeny publicznej.

W innych krajach, takich jak Wielka Brytania, sprawa jest dużo prostsza. Prawo brytyjskie przyznaje prawa autorskie osobie, która organizuje tworzenie prac wygenerowanych komputerowo, ale przewiduje potrzebę pewnego „wysiłku” człowieka.

Wydaje się więc, że sprawa jest jasna jak błoto. To pytanie będzie prawdopodobnie dotyczyło prawniczych typów przez kilka lat.

Ale ponieważ sztuczna inteligencja staje się coraz bardziej nieprzewidywalna, lepiej szybko wyjaśnią tę kwestię, zanim jej prawodawcy pomogą swoim znajomym.


Obejrzyj wideo: 7 NAJLEPIEJ PŁATNYCH ZAWODÓW (Grudzień 2021).